Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Dowiedz się więcej. [X]
Niezwykłe efekty pasji twórczej
Dodano: 05.08.2012 02:08

renata.kosin

Artykułów: 6
Dołączył(a): 2012-07-27
Wyslij PM

Niezwykłe efekty pasji twórczej, czyli twórcze przyjaźnie…

Pewnego dnia szperałam w Internecie poszukując informacji z serii „jak wywabić plamę z…”. Zupełnie przypadkiem natknęłam się na forum, gdzie toczyła się dyskusja na temat możliwości pracy w domu. Padały przeróżne propozycje i rady, jednak moją uwagę przykuł jeden post „Jeszcze dwa lata temu też nie umiałam w ogóle szyć, a teraz moje domowe dorywcze zajęcie stało się pracą do późna i w weekendy, i jednocześnie wielką przyjemnością dajacą tyle samo satysfakcji” Kliknęłam w podany pod postem link i zobaczyłam https://picasaweb.google.comd.delfina.dAlbumPracDelfina7# 5695570749798527250 Zamarłam zdumiona. Moim oczom ukazało się coś, co jakiś czas wcześniej pieczołowicie wymyśliłam i opisałam. Ujrzałam jedną z bohaterek mojej powieści wyglądającą niemal dokładnie tak jak ta, która wykluła się w mojej głowie. Lekko nabzdyczona mina i mars ściągniętych brwi, które zamiast odstraszać, budzą przeogromną sympatię. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, w niej i wszystkich pozostałych lalkach, a moje zauroczenie zaowocowało w krótkim czasie pojawiniem się w moim domu cudownej anielicy – baletnicy, trzymającej w ręku książkę.

baletnica Lalka Tilda

Przypadkowy, internetowy epizod zaowocował jeszcze czymś. Internetową przyjaźnią z niezwykłą kobietą, która te lalki tworzy. Basią vel Delfiną http://niespokojnadusza-delfina7.blogspot.com/, która opowiedziała mi, jak to wszystko się zaczęło:

autorka prac Barbara_Wozniak_Delfina

„Zbliżały się święta Bożego Narodzenia 2009 roku i znów obudziła się we mnie dusza rękodzielnicza ale… przecież wiadomo, każda kobieta w tym magicznym czasie stara się udekorować swoje domostwo jakoś szczególnie, prawda? I tak z początkiem grudnia powstała gromada solnych aniołków na choinkę. Część z nich trafiła do moich najbliższych. Kiedy minął magiczny czas świąt, moja internatowa przyjaciółka napisała mi, że właśnie pracuje nad królikiem w stylu Tilda (???) Potem podesłała mi wykrój długoucha ... Fajny, sympatyczny ... Kolejnego wieczoru wyjęłam z szafy koszulę męża, piżamkę starszaka i poduszkę dla gości, i tak w trzy dni szyjąc ręcznie stworzyłam nieporadnego, krzywego brzydala, który do tej pory wala sie w pudle z zabawkami moich chłopców. Za chwilkę były urodziny i imieniny moich sióstr i powstały ręcznie szyte anielice, nadal mało doskonałe. I wtedy znów moja przyjaciółka poradziła mi, żebym pokazała innym co tworzę. Tak zaprzyjaźniłam się z bloggerem . Wiosną zostałam poproszona o uszycie dwóch króliczków. Początkowo próbowałam się wykręcić argumentując brakiem maszyny, niedoskonałościami, ale w końcu powstały i pojechały w świat. Wtedy w głowie kiełkował już pomysł zakupu maszyny, ale jednocześnie i wątpliwości, czy dam radę opanować tego technicznego potworka. Kiedy dostałam od moich teściów starego Łucznika, bardzo starałam się z nim zaprzyjaźnić , ale on już nie bardzo tego chciał. Ciągle plątał lub rwał nici doprowadzając mnie do pasji., szewskiej, nie twórczej. Wreszcie mój mąż mając dość narzekania zabrał menie do sklepu, gdzie zostałam szczęśliwą posiadaczką nowej maszyny. Nie jakiejś drogiej, ba, okropnie skrytykowanej przez internetowe opinie, co nie przeszkadzało nam się dogadać na tyle, że przez ponad dwa lata działa bez najmniejszych kaprysów.
Tuż po jej zakupie dostałam propozycje uszycia gromadki anieliczek do sklepu z pamiątkami. Kolejna przeszkoda - brak drukarki zmusiła mnie do stworzenie mojego własnego szablonu na anieliczkę i inne szyjątka. Tworzenie bloga umożliwiło mi poznanie wielu ciekawych kobiet zajmujących się rękodziełem, i również pokazanie tego co powstaje w moim domowym warsztacie. Szycie stało sie dla mnie prawdziwą pasją, a przy tym i sposobem na życie. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym teraz robić coś. Będąc "kurą domową" z zamiłowania, która w każdej chwili może zaopiekować schorowanymi przedszkolakami, zadbać o ogródek czy zmienić coś w domu znalazłam hobby , które daje mi wiele radości. Polowanie na tkaniny, wymyślanie nowych dodatków do sukieneczek króliczków czy nowych wzorów czapek zimowych anielic to jest to, co uwielbiam. A największą nagrodą za włożony w to kawał mojego serducha w te szyjątka są wiadomości od ich nowych właścicieli wraz ze zdjęciami przytulaków trzymanych w objęciach maleńkich rączek.”

Dzięki anielicom poznałam Delfinę. Dzięki nim, ona poznała mnie i moją Wiktorię, której jak sama pisze na swoim blogu, pewnie nigdy by nie przeczytała http://niespokojnadusza-delfina7.blogspot.com/2012/05/w-poprzednim-wpisie-do-rozlosowania-bya.html”Ja, zabiegana, czytająca troszkę wpisów na blogach i książeczek dzieciowych”[/url] . W powieści odnalazła „kawał swojego życiowego bagażu”, a ja w jej historii kolejną inspirację.

Melania - lalka szyta tilda

Delfina uszyła dla moich czytelniczek nową Melanię Krążek, którą można wygrać w konkursie ogłoszonym przez wydawnictwo Replika. Trzeba tylko odpowiedzieć na proste pytanie, na które odpowiedź znajdziecie w tym artykule. Należy ją przesłać na podany adres internetowy. Wszelkie informacje o konkursie znajdziecie na stronach wydawnictwa Replika.

https://www.facebook.com/#!/pages/%C5%9AWIAT-KOBIETY-oczami-Wydawnictwa-Replika/122571621189402

Jeśli okaże się, że czytelniczki pokochają tildową Melcię tak mocno jak ja, być może w niedalekiej przyszłości do ich rąk trafią też inne powieściowe bohaterki odtworzone prze Delfinę w wersji „tilda”.

Komentarze:

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.

Zaloguj się | Zarejestruj się