Koszyk z papierowej wikliny - wykonanie
Kiedyś gdzieś przeczytałam, że kobieta potrafi z niczego zrobić trzy rzeczy: kapelusz, sałatkę i powód do rozwodu. Dodajmy jeszcze do tego koszyki i pojemniki z papierowej wikliny. Ja wykorzystuję je do niemal wszystkiego. Do przechowywania nici , koralików, skrawków materiałów i wszystkich innych „przydasie”, jako pater do owoców lub kubków na ołówki, czy osłonek na doniczki.
Do zrobienia koszyka potrzebne będą: przeczytane gazety, a raczej paski ok 5 cm, nożyczki, klej w sztyfcie i patyczki do szaszłyków. Moje ulubione są trochę cieńsze , dzięki czemu można zrobić cieńsze rurki, które bardziej mi odpowiadają.


Z pasków skręcamy rurki, które są zasadniczym materiałem roboczym. Przykładamy patyczek do szaszłyków pod kątem do paska gazety i spiralnie nawijamy, jedną ręką kręcąc patyczkiem, a drugą naciągając pasek, żeby było ściśle. Końce smarujemy klejem. To że jeden koniec jest węższy a drugi szerszy wykorzystamy do łączenia rurek w trakcie plecenia. Po prostu wkładamy jeden w drugi. Ja wkładaną końcówkę smaruję trochę klejem, żeby nie było niespodzianek przy naciąganiu i modelowaniu.




Białe rurki, z końcowych pasków warto odłożyć do jednej robótki, takiej gdzie nie będziemy chciały zachować faktury gazet. Gdy mamy już nakręcone kilkadziesiąt rurek możemy zabierać się do pracy.
Wyplatanie, formowanie koszyka z wikliny papierowej
Układamy sobie taki naprzemienny środek. Ilość rurek jest zależna od wielkości koszyka, jaki chcemy zrobić. Bierzemy kilka do zrobienia kubeczka do ołówków, a kilka więcej do większego kosza. Wybieramy jedną, która zamieni się w nasz wątek i przeplatamy pozostałe rurki góra-dół, dookoła. Jestem bardziej praworęczna, więc wygodniej mi przeplatać odwrotnie do ruchu wskazówek zegara, ale każdy znajdzie swój sposób. W trakcie zaplatania rozkładam rurki w „słoneczko”.


To będzie dno naszego koszyka. Naciągamy rurki stanowiące osnowę, żeby wszystko układało się tak jak chcemy. Bez obaw, nie podrą się, chyba że załamią się kilka razy w tym samym miejscu. Gdy już mamy odpowiednią średnicę zaginamy rurki do góry i możemy pleść dalej, albo… Tutaj jest kilka możliwości. Na początek wydają się skomplikowane i „po co to wszystko”, ale w ogólnym rozrachunku dają lepszy efekt i wygodę w pracy. Ale co kto lubi.

Wkładamy końcówkę rurki pod któryś poprzedni splot, żeby się nie rozwijała. Wykorzystamy tutaj tymczasową rurkę pomocniczą, żeby robiła nam miejsce na rurki, które ostatecznie będą w tym miejscu i zaczynamy przekładać robiąc rant.
Pierwszą rurkę zaginamy na pomocniczej, nad drugą, pod trzecią i do środka denka.
Drugą rurkę kładziemy na trzeciej, pod czwartą i zaginamy do środka.
Trzecią rurkę kładziemy na czwartej, pod piątą i do środka i tak dalej.
Żeby włożyć przedostatnią i ostatnią, usuwamy rurkę pomocniczą i korzystamy z miejsca, które po niej zostało.

Odginamy rurki do góry i zaczynamy pleść bok kosza. Brzeg, który zrobiliśmy wygląda nie tylko dekoracyjnie, ale dodatkowo dodaje stabilności i sztywności.
Możemy pleść jedną rurką, czyli przeplatać raz z jednej, raz z drugiej strony, albo dwiema rurkami, co polecam. Pozwala to na tymczasowe przerwanie robótki bez zabezpieczania przed poluzowaniem plecionki, gdy dziecko woła: mamo…, albo ktoś puka do drzwi. Można też lepiej kontrolować kształt koszyka. W kilku instruktażach jakie widziałam proponowano wykorzystać jako kształtki miski lub donice, ale dla mnie to stanowiło tylko utrudnienie.

Gdy już upletliśmy taki koszyk, jaki chcieliśmy, lub jaki wyszedł, nadszedł czas na zakończenie robótki. Obcinamy nadmiar wystających rurek, zostawiając zapas kilku centymetrów na zakończenie. Najlepiej dwa razy odległość między rurkami. Trzeba podkleić obcięte końcówki, żeby się nie rozwijały. Zagiąć w bok i włożyć obok sąsiedniej rurki. Ja robię sobie miejsce patyczkiem do szaszłyków. Potem wystarczy delikatnie naciągnąć i nadmiar miejsca znika. To jest najprostsze i najgładsze zakończenie.

Można zrobić jeszcze przykrywkę. W tym celu znowu robimy kółko (takie jak dno koszyka), ale ok. 3cm większe od górnej średnicy kosza. Zaginamy rurki do góry i robimy bok . Można pleść też trzema rurkami, co starałam się pokazać na diagramie. Pierwsza rurka idzie pod I i II rurką osnowy, a potem nad III. Druga pod II i III, a nad IV, trzecia pod III i IV a nad V itd. Zakończenie robimy tak samo.

Teraz przystępujemy do zabezpieczania i ozdabiania koszyka. Według mnie, najlepiej nadaje się do tego wodna lakierobejca. Jednocześnie nadaje kolor i połysk, a także usztywnia. Można bawić się nią w domu, nie potrzeba żadnych rozpuszczalników, nie ma intensywnego zapachu. Nałożyć trzeba przynajmniej dwie warstwy, bo wysychając jeszcze bardziej ściąga rurki i odsłania niezamalowane miejsca. Więcej warstw to też intensywniejszy kolor i połysk, a nadal widać fakturę gazety. Można wykorzystać farby bardziej kryjące i na koniec pokryć lakierem akrylowym, np. takim do boazerii.



Koszyki można też zdobić techniką decoupage, lub scrapkami, albo co kto lubi. Możliwości ogromne. Wszystko zależy od naszej wyobraźni i przeznaczenia koszyka.
Więcej przykładów wyrobów z papierowej wikliny w mojej galerii w Centrum Rękodzieła:
http://centrumrekodziela.pl/galeria/satoria
W razie jakichś wątpliwości i pytań kontakt przez Centrum Rękodzieła lub satoria@wp.pl
Komentarze:
Bardzo fajny instruktaż,aż mnie kusi,żeby spróbować.
Johana